grafika body positive

Body Positive – mit numer dwa – SAMOUWIELBIENIE

Zgodnie z zapowiedzią zapraszam na kolejny odcinek serii „Mity na temat idei Body Positive”. Przeciwnicy tej filozofii często zarzucają ciałopozytywnym zapatrzenie w siebie i samouwielbienie. Z drugiej strony osoby, którym idea ta jest bliska, myślą, że nie są wystarczająco rozkochane w sobie, by być jej częścią. Jak to w końcu jest z tą samoakceptacją?!

Na początek, jeśli chcesz wiedzieć, czemu piszę o mitach dotyczących Body Positive, zapraszam Cię serdecznie do pierwszego postu z tego cyklu, w którym poruszyłam problem „promowania otyłości”. Dziś chciałabym rozprawić się z mitem:

 

Body Positive to  SAMOUWIELBIENIE

Bardzo często w komentarzach pojawia się taki właśnie zarzut. Osoby, które angażują się w sesje zdjęciowe z ciałopozytywnym przesłaniem, oskarżane są o zapatrzenie w siebie i brak samokrytyki. Zarzuca się im, że mają czelność być dumne ze swoich mankamentów. A taka komentująca Pani X, czy Pan Y, w życiu by się nie pokazali, gdyby tak wyglądali!

Gdy zaczęłam zgłębiać ten temat, oczywiście na moim osobistym, a nie naukowym poziomie, znalazłam 2 prawdopodobne przyczyny takiego myślenia.

Nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, by traktować nasze ciała tak zupełnie normalnie, po kumpelsku. Z jednej strony mamy kult ciała. Jesteśmy zewsząd bombardowani cielesnością, ale taką plastikową, sztucznie wykreowaną. Z drugiej strony prawdziwe ciało i jego fizjologia, to coś wstydliwego, o czym nie potrafimy szczerze rozmawiać.

Nic dziwnego, że wariujemy i nie potrafimy zaakceptować tego, że nie wyglądamy, jak wytwory grafików z okładek magazynów. Nie akceptujemy też tego, że ktoś inny akceptuje siebie. No bo jak to? Nie wyglądasz, jak ideał i jest ci z tym dobrze? Nie masz w sobie za grosz samokrytyki?!

I tu chyba dochodzimy do sedna sprawy. Braku zrozumienia, czym jest samoakceptacja. Już w tym poście pisałam o tym, że nie ma w niej mowy o nadmiernym samouwielbieniu. Akceptowanie czegoś, to uznanie stanu rzeczy, czyli dostrzeżenie zarówno swoich plusów, jak i minusów. Spojrzenie na siebie realistycznie i pozwolenie na bycie takim nieidealnym. Danie sobie przyzwolenia na to, że nie jest się doskonałym.

Zapominamy chyba, że zawsze będziemy mieć jedno jedyne ciało. Dokładnie to, w którym żyjemy sobie teraz. Owszem możemy nad nim pracować, zmieniać je, uzdrawiać, ale nigdy nie mamy pewności, czy i w jakim stopniu nam się to uda. Może warto je polubić niezależnie od wszystkiego i wrzucić trochę na luz. I jeszcze raz powtórzę, że to nie ma nic wspólnego z zapatrzeniem w siebie.

 

ciałopozytywne body positive

Grafika autorstwa Miss Moti

Akceptowanie wyłącznie podobnych do siebie

Tak niestety niektórzy rozumieją ciałopozytywność: Lubię siebie i podobnych do mnie, zmagających się z tym samym problemem, co ja. My zasługujemy na szacunek i sympatię, a pozostali są BE.

Za taki odbiór niestety odpowiadają przede wszystkim środowiska, które do Body Positive się odwołują. Tak, nasza społeczność Plus Size również się do tego przyczynia. Jestem przekonana, że nikt nie robi tego z rozmysłem. Mi również zdarzało się, że moje pozytywne przesłania były źle rozumiane. Od czasu do czasu pod wpisami zachęcającymi inne kobiety do polubienia swoich ciał, pojawiają się komentarze  w stylu “prawdziwe kobiety mają krągłości”.

Staram się zawsze reagować, ale być może nie wystarczająco często to wyjaśniam. Jeśli,  chcesz być ciałopozytywna, musisz nauczyć się akceptować wszystkie ciała. Moim przesłaniem nie jest “jestem gruba, grube jest najpiękniejsze”. Nic dziwnego, że ktoś, kto przeczyta komentarz w takim tonie, pomyśli sobie, że rozpływam się nad sobą w zachwytach. Moje prawdziwe przesłanie brzmi “jestem gruba, nie jestem z tego powodu, ani gorsza, ani lepsza od nikogo”.

 

Z drugiej strony mylenie Body Positive z bezrefleksyjnym uwielbieniem dla siebie może odstraszać osoby, które chcą przestać walczyć z własnym ciałem, ale wciąż mają co do niego jakieś zastrzeżenia. Pewnie trafiłaś na takie komentarze pod zdjęciami dziewczyn Plus Size, które pokazują się w bikini. Pojawia się wtedy wiele słów podziwu i westchnienia “ ja nie potrafię tak bezgranicznie siebie polubić”. Mam wrażenie, że jest w nas silna potrzeba perfekcjonizmu. Gdy po wielu bataliach dochodzimy do wniosku, że nasze ciało niekoniecznie osiągnie perfekcyjny wygląd, wtedy chcemy koniecznie być perfekcyjne w swojej ciałopozytywności.

Nie musisz nosić krótkich spódniczek i odsłaniać brzucha, by pokazać, jak bardzo pogodzona ze sobą jesteś. Nie musisz ciągle rozpływać się w zachwytach nad sobą. Nawet najodważniejsze przedstawicielki ruchu Body Positive mają gorsze dni. Nikt przecież nie myśli o sobie tylko pozytywnie. We wszystkim należy zachować zdrowy balans.

 

Bardzo dużego złego wynika z braku zrozumienia dla idei Body Positive. Warto mówić o tym jak najwięcej, by prawdziwe przesłanie dotarło do jak największej liczby osób. Jeśli zgadzasz się z tym, co piszę udostępniaj śmiało! Może wspólnie uda nam się zarazić jeszcze kogoś pozytywnym myśleniem! 🙂

Grafika tytułowa autorstwa artystki o pseudonimie peyjuly.

  • A żebyś wiedziała, że udostępnię!
    Szalenie nie lubię tych komentarzy, których autorzy próbują zdyskredytować tę drugą stronę barykady. Chudzi atakują: „uwaga! Wieloryb! Dzwońcie po Green Peace!”, grubi nie pozostają dłużni: „facet nie pies, na kości się nie rzuci!”. Poprawianie sobie humoru poprzez krytykę innych działa tylko na chwilę.
    A i nie to, jak wyglądamy, ani nie ludzie na ulicy decydują o tym, co możemy założyć, bo nie tylko szczupłe osoby mają prawo nosić krótkie spodenki w upalne dni. Wyglądajmy i ubierajmy się tak, jak się nam podoba i jak jest nam wygodnie!
    Pisałam to w swoim tekście na ten temat, ale napiszę i tutaj, bo pasuje i brzmi mądrze. 🙂 Dla mnie body positive to czucie się dobrze we własnym ciele POMIMO tego, jak ono aktualnie wygląda.

  • Aleksandra Kuba

    Prawdopodobnie takie klimaty czytają tylko te, które potrzebują chwili wsparcia. Nie ukrywam ja też jestem tą osobą. Fakt – bardzo fajnie jest o tym rozmawiać by wreszcie zrozumieć, że nie tylko Gigi Hadid czy inna osoba na topie może się podobać. Każdy powinien to zrozumieć i przestać interesować się cudzym życiem. Widziałam wiele pań metkujacych się same, że są Plus Size. A czy nie tak na prawdę są po prostu modelkami jak wszystkie inne? Cała za przeproszeniem gówno burza będzie trwała nadal bo niestety hejt trwa i trwać będzie… Ale popieram takie inicjatywy! Pozdrawiam 😄

  • Ola

    Body Positive najbardziej chyba uczy bycia dobrym dla swojego ciała…dbania i szacunku niezależnie od rozmiaru, a nie „katowania” i nienawiści do samego siebie.

  • Pingback: Body Positivity po polsku - nie chcemy mieć nic wspólnego z otyłością -()