body positive blog

Bądź dobra dla swojego ciała – Body Positive w praktyce

Zorientowałam się jakiś czas temu, że chyba nie do końca pojęłam ideę Body Positive. A może nie tyle chodzi o jej pojmowanie, co o praktykowanie wobec siebie samej. Łatwo przychodzi mi dyskutowanie na ten temat, podnoszenie na duchu  czy odnajdywanie piękna w ciele każdego napotkanego człowieka. Serio. Tak właśnie mam, że potrafi mnie zachwycić nawet mały fragmencik gładkiej skóry, czy uroczy rumieniec u mijanego właśnie przechodnia. Potrafię także spojrzeć w lustro i uśmiechnąć się do siebie i nawet czasem skomplementować się w myślach. Czasem… Jeśli jednak chodzi o takie zwykłe traktowanie siebie z troską, to jestem dopiero na początku drogi. Postanowiłam to nieco zmienić i przy okazji Was też do tego zachęcić.

Przez większość życia walczyłam z moim ciałem. Gdy odkryłam, że donikąd mnie to nie prowadzi, że zamiast iść na przód, robię krok do tyłu, postanowiłam przestać boksować się sama ze sobą. Postanowiłam być Body Positive. Rozumiałam to w ten sposób, że to jak wygląda moje ciało, nie determinuje tego kim jestem. Z samokrytyką radziłam sobie tak, że starałam się o moim ciele w ogóle nie myśleć. Oczywiście pielęgnowałam je, tak, by wyglądać przyzwoicie. Wszystko to jednak było pozbawione prawdziwej troski i uwagi.

body positive plus size

I właśnie na tym chciałabym się skupić. Poświęcić czas swojemu ciału. A że nie jestem do tego przyzwyczajona będę robiła to małymi etapami. Fajnie byłoby wybrać się choćby na jeden dzień do SPA. Czekoladowy masaż brzmi tak kusząco… Jestem jednak realistką i wiem, że masaże i zabiegi na ciało to na razie dla mnie zbyt duży krok.

Jestem przekonana, że dojdę i do tego, ale wiem, że po drodze mogę zrobić całą masę drobnych kroczków, które będą służyły mojemu ciału.

Mój prosty plan troski o moje ciało

  1. Zasypianie o normalnej porze. Mam z tym ogromny problem. Kładę się bardzo późno spać, mam zawsze tysiące rzeczy do sprawdzenia i przeczytania, a potem nie mogę zasnąć mimo ogromnego zmęczenia! Wskazówka na zegarze przesuwa się i przesuwa, a ja zamiast smacznie spać, śledzę jej ruch.
  2. Nawadnianie. Niby nie mam problemu z piciem wody. Lubię ją. Nie wyobrażam sobie picia słodkich napojów. I doprawdy nie mam pojęcia, jak to się dzieje, że wciąż piję jej za mało. Zwyczajnie zapominam o wodzie.

  3. Zdrowe jedzenie. Mam to szczęście, że lubię to, co zdrowe. Rzadko jadam śmieci. Zawsze jednak może być jeszcze lepiej i z większym namysłem, tym bardziej, że przy niektórych schorzeniach trzeba być bardzo wybrednym. No i nigdy dość szparagów, a sezon na nie jest brutalnie krótki  🙂

  4. Ruch, który lubię. Nie chcę zmuszać się do zajęć, które mi nie odpowiadają, ale chcę jeździć na rowerze, spacerować i tańczyć. To lubi zarówno moja psychika, jak i moje ciało. Skąd się więc bierze ten leń, który mówi, że jest zimno, za późno, za wcześnie, itp.? Niezależnie od tego skąd pochodzi ten sabotażysta trzeba go spacyfikować.

  5. Pielęgnacja skóry. Moja skóra ma już 38 lat (sic!), a do tego jest wrażliwa i dość kłopotliwa w pielęgnacji. Do niedawna uważałam, że wystarcza mi najzwyklejszy krem nawilżający. Poczytałam trochę na temat koreańskiej pielęgnacji i zaczęłam ją powoli wprowadzać do mojej łazienki. Jest lepiej, ale niestety naprawa niektórych rzeczy wymaga wytoczenia cięższego oręża. Mam wrażenie, że znalazłam bardzo przyjazne miejsce we Wrocławiu, gdzie wykonuje się zabiegi kosmetyczne. Mam plan na poważnie zająć się moją cerą, więc oddaję ją w ręce fachowców. Może trudno w to uwierzyć, ale będzie to moja pierwsza wizyta w gabinecie kosmetycznym w moim dorosłym życiu… Na pewno zdam wam relację, czy to polubiłam, no i czy działa.

body positive plus size blog

Cudowne grafiki w klimacie Body Love autorstwa Kate Allan.

Jak widzicie, mój plan bycia Body Positive wobec siebie zawiera na razie bardzo podstawowe rzeczy. Zdecydowana większość z nich jest już częścią mojej codzienności. Chciałabym jednak zacząć robić je ze świadomą intencją, że to dla mojego dobra. Robić je tak, by moje ciało “usłyszało”, że się o nie troszczę. Pewnie nie uda mi się do końca odwrócić szkód, które wyrządziłam mu do tej pory. ale może choć trochę je złagodzę.

Napiszcie koniecznie w jaki sposób troszczycie się o Swoje ciała. Czy robicie to z przyjemnością, czy może jedynie z konieczności. Stwórzmy naszą wspólną listę sposobów na bycie Body Positive wobec siebie!

  • Pingback: Manufaktura Piękna - miejsce przyjazne każdej kobiecie |()

  • nessy

    Zapraszam do sklepu z dużą odzieżą http://www.sklep-szybko.pl/nessyodziezxxl

  • Ja myślę, że w pierwszej fazie akceptacji własnego ciała właśnie najprościej jest o nim nie myśleć. Ja po latach zaburzeń odżywiania i ciągłych wahań wagi, musiałam po prostu zacząć koncentrować się na czymś innym, żeby całkiem nie zwariować. Przychodzi jednak taki moment, kiedy jest się gotowym na to, by znowu się z tematem „zmierzyć”. Też wraz z początkiem miesiąca zaczęłam wprowadzać więcej ruchu (zorganizowałam nawet specjalne wydarzenie dla blogerów), staram się też jednak jakoś doprowadzić moją dietę do reszty do pionu, bo niestety pierwsze objawy cukrzycy mnie już dopadły…

    • Dokładnie tak było u mnie. Tak, jak piszesz, na początku, by zacząć sobie radzić, najłatwiej jest przestać o nim myśleć. Na dłuższą metę to nie zadziała, bo przecież potrzebna jest nam harmonia, a nie da się udawać zbyt długo, że nie mamy ciała.

  • Pingback: Ruch Body Positive - mit numer trzy - LENISTWO -()