Nie myśl o sobie tak negatywnie!

Chciałam dziś napisać o tym, co zrobić, by polubić aktywność fizyczną. Taki wpis na pewno pojawi się niedługo, ale nie dziś. Zapytałam Was na Facebooku, co najbardziej Wam przeszkadza w tym, by być aktywną. Dyskusja która wywiązała się w komentarzach sprawiła, że zmieniłam plan. Szybko muszę wyrzucić to z siebie, bo od emocji zaraz eksploduję! Zamiast o trenowaniu ciała będzie o trenowaniu umysłu.

Uwielbiam, naszą społeczność za to, że wszystkie w różnym stopniu znamy problem życia w większym rozmiarze. Zdarza się tak, że w naszym otoczeniu nie mamy osób, z którymi możemy porozmawiać na ten temat i zostać zrozumianą. Dlatego tak cenię Wasze dyskusje i szczere wypowiedzi i z całego serca Wam za nie dziękuję. Mam nadzieję, że tak już zawsze zostanie.

W naszej ostatniej dyskusji pojawiła się  taka ilość negatywnych myśli o samych sobie, która mnie przytłoczyła. Spójrzcie na tę grafikę. To tylko część strasznych rzeczy, które o Sobie napisałyście.

negatywne myśli

NIE POZWALAM CI TAK MYŚLEĆ O SOBIE!!!!!

Tak, to nie jest kwestia tego, co inni myślą o Tobie! W przeważającej większości takich sytuacji nie masz pojęcia, co ktoś o Tobie myśli! Mało tego, ten ktoś zupełnie się dla Ciebie nie liczy. Mało tego, prawdopodobnie ten ktoś wcale nie myśli o Tobie! Problemem jest to, co Ty sama myślisz o Sobie!

Ja to oczywiście świetnie znam. Całe życie piętnuję się za to, że jestem gruba, albo niewystarczająco szczupła, albo nie dość wytrwała, by utrzymać efekty odchudzania. Staram się jednak te myśli kontrolować, bo one człowieka całkiem paraliżują i powodują, że nasze życie kręci się wyłącznie wokół wagi. A przecież mamy tyle innych ważniejszych rzeczy do zrobienia, przeżycia, doświadczenia.

Gdy idę do ludzi z nastawieniem, że będą mnie oceniać, a może nawet obrażać, to chcę po prostu przetrwać i szykuję się, jak na wojnę. Spinam ramiona, zaciskam szczękę, a mój podwójny podbródek zyskuje kilka dodatkowych warstw. Z uśmiechniętej, przyjaznej światu grubaski staję się zaciętą grubą babą. I aż się prosi, żeby potraktować mnie nieprzyjemnie, bo taki sygnał wysyłam światu.

A kiedy jestem uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona? Jestem w stanie w tej chwili przypomnieć sobie tylko jedną osobę, która na mój uśmiech, nie odwdzięczyłaby się tym samym. Jest to mój sąsiad, zwany przez mojego męża pieszczotliwie “bucem”. Człowiek, który udaje, że nie widzi innych ludzi. Dotyczy to jednak wszystkich innych, niezależnie od tego, czy są grubi, czy szczupli. Takiego go znam od niemal 10 lat i taki jest jego specyficzny urok 😉

Wiem, że każda z nas doświadczyła w życiu nieprzyjemnych komentarzy, obrażania, czy wyśmiewania z powodu tuszy. Trzeba jednak realnie przyjrzeć się proporcjom: ile takich zdarzeń w życiu miałyśmy. A teraz zastanówmy się ile razy, ktoś się do nas uśmiechnął na ulicy, był życzliwy, miło nas przywitał, zagadnął, ile razy nam ktoś pomógł, ile razy ktoś nam serdecznie podziękował za pomoc, ile razy przeżyliśmy miłe chwile z naszą rodziną, czy znajomymi. Ile powodów do radości mamy na co dzień, jakie sukcesy odnosimy? Nikt mi nie powie, że takie dobre chwile mu się nie przytrafiają. Jestem przekonana, że jest ich zdecydowanie więcej, niż tych niemiłych. I jakoś tusza w tym nie przeszkadza.

Przykre sytuacje na pewno jeszcze nam się kiedyś przytrafią, ale one zdarzają się wszystkim, niezależnie od wielkości oponki na brzuchu, czy koloru włosów. Po prostu takie jest życie. Spotykamy na naszej drodze zarówno ludzi myślących, dobrych i miłych, jak i tych złośliwych, wrednych i niezbyt rozgarniętych. A trzeba też pamiętać o tym, że nawet najmilsza osoba, ma czasem kiepskie dni i możemy mieć pecha spotykając ją akurat w takim momencie.

cytaty body positive

I tu potwierdza się moje doświadczenie – trening umysłu i duszy jest tak samo ważny, jak trening ciała. Możemy wyrzeźbić piękna sylwetkę, ale jeśli jednocześnie nie wypracujemy sobie “zdrowej głowy”, cały wysiłek na nic. Najlepiej połączyć obie formy, bo wiele powstrzymanych emocji “zastyga” w naszym ciele i daje nam sygnał np. w postaci bólu. W treningu mentalnym niestety, tak samo, jak w tym fizycznym potrzebna jest wytrwałość i cierpliwość. Jeśli od zawsze myślimy o sobie źle, będzie trzeba sporo czasu i zaangażowania, by to odmienić, dokładnie jak przy ćwiczeniach fizycznych. Warto próbować i będę walczyła o to, żebyśmy wszystkie w to uwierzyły!

Wszystkie cytaty pochodzą z dyskusji na fanpage’u Grubsze Sprawy.

Chciałabyś poczytać więcej o pozytywnym podejściu do własnego ciała? Zapraszam do wpisów z serii body Positive:

A teraz pomyśl przez chwilę o Sobie, tak jakbyś była małym dzieckiem.
Z wyrozumiałością i sympatią. Lepiej, prawda…..?

 

 

  • Natalia

    Tym tekstem dalas mi wiare na lepsze jutro i lepszy świat 😉

    • Bardzo mi miło :* Małymi kroczkami możemy rozpocząć duże zmiany, jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało 😉

  • Alicja

    Dziękuję Ci za ten tekst. Bardzo buduje. Czytam już kolejny raz i wiem, że nie ostatni. :*

    • Bardzo się cieszę! Miałam nadzieję, że uda mi się podnieść kogoś na duchu tym wpisem :*

  • Laura Janoszek

    Ja nie mam nadwagi, raczej wagę prawidłową bliżej niedowagi, ale chorowałam na anoreksję i… i czułam się tak samo, serio. To dziwne, niby dwie różne strony barykady, a takie same odczucia. Nie wiem czy grubsze osoby serio aż tak czują na sobie wzrok innych, zwłaszcza, że jest ich dużo więcej niż osób skrajnie wychudzonych, ale mnie na basenie czy siłowni czy nawet zwyczajnie na spacerze ludzie potrafili wytykać palcami i pokazywać znajomym. To na pewno było przykre. Ale było konsekwencją pewnych życiowych wyborów i choroby, no i czymś, z czym można było zawalczyć. I udało mi się. Ja zawsze jak widzę kogoś bardzobardzobardzo otyłego na siłowni to jestem pełna podziwu – podziwiam takich ludzi, że próbują, że są aktywni, posyłam uśmiechy. 😉 Przegrał w końcu tylko ten, kto się poddał. ^^

    • Laura, dziękuję ci bardzo za ten komentarz. Wydaje mi się, że wszystkie osoby, które miały do czynienia z zaburzeniami odżywiania mają bardzo podobne doświadczenia. Nieważne, czy efektem naszej choroby jest wychudzenie, czy ogromna nadwaga. Tak naprawdę zmagamy się z podobnymi emocjami, a przede wszystkim z brakiem akceptacji samych siebie. Dlatego tak bardzo drażnią mnie ludzie, którzy dyskredytując innych chcą sobie polepszyć samopoczucie. W takim samym stopniu boli mnie każdy tekst o „grubym wielorybie”, jak i o „worku kości”…. Moc uścisków 🙂

  • anna

    Tak trudno siebie zaakceptować! Mam wielki żal do Polaków. Nigdzie się tak źle nie czuję jak w Polsce! To wytyka nie palcami,komentarze,uśmieszki….. A gdyby tak obiektywnie zbadać moja formę i zdrowie to by się zdziwili! I to ciągle zasłaniają się zbyt dużymi ubraniami ,żeby widać nie było. Ostatni raz w kraju byłam 2,5 roku temu i aż mnie teleport kiedy pomyślę że trzeba jechać!
    Dużo łatwiej żyć w Norwegii! Robię co lubie. Biegam,pływam,tańczyłam taniec brzucha…Nigdy nie usłyszałam złośliwych tekstów! Raczej wspierające słowa i doping.

    • Wiesz, ja też zawsze czułam się lepiej zagranicą, ale przypisywałam to wakacyjnemu nastrojowi, bo taki charakter miały wszystkie moje wyjazdy. Myślę, że my jesteśmy bardzo zakompleksieni, dużo wymagamy od siebie i tym samym jesteśmy tak bardzo krytyczni wobec innych. Super, że znalazłaś przyjazne miejsce, gdzie możesz się rozwijać i robić to, co lubisz.

      • Ja też nawroty moich problemów z samoakceptacją mam zazwyczaj właśnie na 2-3 tygodnie przed wizytami w Polsce i w ich trakcie. W Niemczech czuję się pod tym względem o wiele lepiej.

        • Niestety słyszałam to od wielu osób, które mieszkają na stałe na zachodzie bądź południu Europy. Przykre to bardzo, ale coś w tym musi być.