blog o odchudzaniu

Destrukcyjny perfekcjonizm, czyli jak nigdy nie zacząć działać

Pierwszy post na tym blogu miał być idealny. Zgodnie z ogólnie przyjętymi trendami miał zawierać powitanie przyszłych czytelników, krótki opis tematyki i zachętę do udziału w życiu raczkującego bloga. Wszystko to zamknięte w perfekcyjnie estetycznej formie. Tymczasem zapraszam Was do przeczytania krótkiej historii o tym, dlaczego taki wpis nigdy nie powstał…

Miało być naprawdę idealnie. Przez całe tygodnie otaczał mnie stos książek i innych materiałów na temat tego, jak rozpocząć pisanie bloga. Za mną dzisiątki przeczytanych tekstów, szczegółowy research anglojęzycznej części internetu, godziny poszukiwań  i przygotowań. Wszystko po to, by już na starcie zaprezentować “dzieło idealne”. Do tego oczyma mej romantycznej wyobraźni widziałam siebie piszącą przy moim wymarzonym stoliku, w wygodnym fotelu z kubkiem aromatycznej kawy… O dokładnie tak:

blog plus size Grubsze sprawy

Tymczasem mój pierwszy zupełnie nieidealny post powstaje na kolanie (dosłownie), podczas gdy ja zwijam się na kanapie próbując znaleźć w miarę komfortową pozycję. Stan w jakim w tej chwili znajduje się mój salon jest na przeciwległym biegunie idealnego ładu, który panuje na zdjęciu powyżej. Wyobraźcie sobie, proszę, naprawdę przeciwległy biegun… Do tego dotkliwie doskwiera mi silny wyrzut sumienia, że tak długo dawałam się zwodzić mojemu wewnętrznemu krytykowi. Za każdym razem, gdy zabierałam się do pisania, słyszałam ten okropny (skrzeczący) wewnętrzny głos. Wciąż podpowiadał, że to nie ma sensu, że jestem niewystarczająco przygotowana, że są tysiące doskonałych blogerów, których nigdy nie doścignę. A ja chętnie wierzyłam, że właściwie nawet nie mam po co zaczynać.

Aż pewnego dnia uświadomiłam sobie, że dokładnie ten sam schemat powtarza się systematycznie we wszystkich sferach mojego życia. Zaczyna się od świetnego pomysłu, takiego, który daje kopa i chęć do działania. Towarzyszy temu mnóstwo dobrych emocji i nadzieja na pozytywne zmiany. Wręcz chciałoby się krzyczeć: “Eureka!” i skakać wysoko w powietrze mimo, że siła grawitacji szybko przypomina, ile tak naprawdę ważysz. Po ochłonięciu czas na planowanie i przejście do działania. I tu właśnie pojawia się nasz główny bohater: Podstępny Perfekcjonista. Jest bardzo monotematyczny i bez względu na sytuację zawsze powtarza to samo: „jeszcze nie jesteś gotowa, nie poradzisz sobie, musisz się najpierw doskonalić, to jeszcze nie twój czas…”

blog xxl Grubsze Sprawy

Mogę się założyć, że znacie ten schemat tak samo dobrze jak ja. Czy nie jest tak, że my Kobiety za wszelką cenę dążymy do tego, by we wszystkim być perfekcyjne? Czy nie przez ten okrutny wewnętrzny głos rezygnujemy ze swoim marzeń i planów? Bez względu na to czy dotyczy to wymarzonego zajęcia, diety, aktywności fizycznej, czy też małych przyjemności – nie dając sobie prawa do potknięć i błędów zupełnie rezygnujemy z działania.

Postanowiłam zmierzyć się z panem Podstępnym Perfekcjonistą i tak oto, tym totalnie nieporadnym pierwszym wpisem, w ogólnym nieładzie, rozpoczynam pisanie mojego bardzo niedoskonałego bloga…

Z destrukcyjnym perfekcjonizmem zamierzam w przyszłości toczyć kolejne walki na różnych polach i Was też będę do tego namawiać! W grupie siła!

Zapraszam do pozostania ze mną na dłużej. Chciałabym, żeby ten blog był także Twoim miejscem w sieci…

  • Szkoda, że trafiłam na twojego bloga dopiero po roku od jego powstania. Na pewno zostanę na dłużej 🙂 Też mam swojego Podstępnego Perfekcjonistę… trudno z nim walczyć, ale zdecydowanie warto! Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Nawet nie wiesz, jakie to miłe, że ktoś zagląda jeszcze do takich starych wpisów <3 Jednocześnie przypomniałaś mi o czymś, co ciągle mnie zatrzymuje w działaniu. Staram się z tym walczyć, ale na każdym kroku łapię się na tym, że to właśnie dążenie do perfekcji często blokuje mój rozwój. Swoją drogą, właśnie jestem w trakcie przygotowywania nowego wpisu, który jest z tym mocno związany 🙂 Uściski!

  • Pingback: Wciąż możesz dobrze rozpocząć nowy rok |()